Ruszyliśmy jednak w kierunku stałego miejsca rozśpiewań, gdzie Mysza czym prędzej rozpoczęła rozgrzewkę. Nie ma to tamto!
A potem było już śpiewanie i roztrząsanie czy głos dolny jest naprawdę dolny, czy jednak średni… dylematy te wciąż wracają na nowo, bo zawsze okazuje się, że coś, co wydawało się oczywiste i proste, wcale takie nie jest.
Grono rozśpiewaniowe było tego dnia pięcioosobowe: Mysza, Justyna, Magda, Radek, Zuza K.
Poniżej namiastka wizji, niestety posiłkowałam się jedynie aparatem z komórki, stąd jakość słaba i stąd - zwłaszcza Mysza i Justyna - jakieś takie niewyraźne… ;)


