Do ciasta kawa? Oj, to kłopot. Żaden kłopot! To niech będzie kawa, ale wystarczy z jednej łyżeczki! Mi jeszcze zostało, ja się z paniami podzielę /to pan Wasyl, na naszym spotkaniu gość nowy, ale wybitnie rozśpiewany/.
A po kawie co? Kilka spraw organizacyjnych wciąż odwleka moment długo wyczekiwany. Wreszcie zaczynamy. Na pierwszy ogień idzie Tuman jarom. Tę piosenkę znamy już wszyscy, znają ją również nowe uczestniczki naszego śpiewaczego spotkania: pani Nadia
z Равы-Руськoй i pani Galina z Червоноградy. Prześpiewana dwa razy /w końcu trening czyni mistrza/ wejdzie do wspólnego koncertowego repertuaru.
z kozakiem-hulaką rozgrywającego się w scenerii wiśniowego sadu przy akompaniamencie słowiczych treli /Fit fit fit, tioch tioch tioch, ajajaj, och och och, kozak diłczynu pidmowliał!/.
nia - pio-
senki, które
zechce-
my razem
zaśpiewać
na koncercie i zamieścić na płycie. Powoli też zaczynamy się zastanawiać nad kształtem naszego finalnego spotkania /gdzie je urządzić? kogo zaprosić? w co się ubrać?!/.
I nagle, nie wiadomo kiedy, robi się 15. Znów czas się rozstać. Choć wcale się nie chce. Na szczęście to tylko tydzień.
Dziękujemy!