poniedziałek, 7 grudnia 2009

IMPORT/EKSPORT czyli WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA: Rozśpiewania na emigracji część 2

- relacja z Rozśpiewania Praskiego z dnia 5ego grudnia 2009 oraz imprez towarzyszących:
Do składu podstawowego - Ewy, Milana, Julki - dołączył tym razem akordeon wraz z właścicielką - Ulą. Gościnnie zajrzały też Martyna i Magda, co dało w efekcie niespotykane na skalę Prahy zagęszczenie Polek na metr kwadratowy :)
Po próbie nie tylko nastąpił wypad na miasto i towarzyszący mu występ na międzynarodowym forum (izraelsko-francusko-belgijsko-czesko-fińsko-ukraińsko-serbsko, eeeem - greckim?), ale też dnia następnego "Letila zazula" wybrzmiała ze sceny Studio Rubin jako epilog przy okazji koncertu czeskich zespołów - nie bójmy się użyć tego słowa - alternatywnych!

Proszę Państwa, pieśń idzie w świat z prędkością światła, w okolicznościach całkowicie nieprzewidywalnych... :-)

środa, 2 grudnia 2009

propozycja na spędzenie najbliższych 30 minut z życia

film o życiu i śpiewaniu. z 1988 roku. zasadniczo dotyczy pieśni z Połtawszczyzny, chociaż...

tu link: film "Drevo" / фільм "Ой у полі древо"

(
w trzech 10cio minutowych częściach)

wtorek, 1 grudnia 2009

KOLĘDUJEMY?

KOLĘDUJEMY!!! Mamy wolę i ochotę. Mamy zaklepane miejsce /na Pradze/. Trzeba tylko ustalić termin /w tym celu ankieta po prawej/ oraz wysłać zgłoszenie /do Kai/. Mamy też cały grudzień na przygotowania. A zatem od następnego spotkania skupiamy się na kolędach. Przybywajcie, przynoście pieśni, uczcie nas, uczmy się, a nawet nauczmy!
Dobreje wecze!

niedziela, 29 listopada 2009

IMPORT/EKSPORT czyli Rozśpiewania na emigracji


Najukochańsi Warszawscy...
Rozśpiewania poszły na eksport (!) do Republiki Czeskiej, gdzie pojawiły się w nowatorskiej, freestajlowej formie...

Tydzień temu delegacja złożona z Zuzy N. i Julki zasiała w Pradze ferment, wpuszczając bakcyla tradycyjnego wielogłosu w szeregi eksperymentatorów festiwalu Alternativa. Zderzenie to zaowocowało dwoma śpiewnymi spotkaniami, podczas których skład polsko-czesko-słowacki wyciągnął na światło dzienne rozmaite wielogłosowe písnički [czyt. pisniczki].
Z towarzyszeniem bębna i trąbki (!) czteroosobowa grupa dokonała wymiany pieśni: ukraińskiej, macedońskiej oraz litewskiej, następnie (dziś) wokale zostały wzbogacone o perkusję, gitarę basową i pianino. a, no i cymbałki.

Nie uwierzylibyście co się stało z naszą osławioną, osłuchaną, zajechaną i zaśpiewaną na śmierć (choć jednak nadal ukochaną?)
"Zoriuszką"...
- nastąpiło totalne rozbicie rytmiczne, dekonstrukcja i ponowne scalenie rytmu, przestawienie akcentów, zamienienie dolnego głosu na gitarę basową, oddanie lirycznej nuty pianiście... no po prostu jedno wielkie szaleństwo. mam nadzieję że efekt uda się następnym razem udokumentować i przedstawić na forum Rozśpiewaniowym ;)

Póki co bardzo liczę na relację z przystani tradycji i muzyki źródeł, a właściwie źródła, jakim jest ulica Chocimska 5, której praskie śpiewanie jest jedynie nieśmiałą tymczasową filią ;-)
jeśli jakiś praski śpiewak (lub instrumentalista!) chciałby dołączyć, to zapraszamy... (kontakt: Julka)

dokumentacja obejmuje spotkania 29 i 30 listopada, ale nie obejmuje wszystkich uczestników, którymi byli Ewa, Ivana, Milan, Honza oraz Julka (jako jednoosobowy Rozśpiewań materiał exportowy).

piątek, 20 listopada 2009

Kameralnie

Nowości i miłe zaskoczenia. 19 listopada do naszego grona dołączyła Magda (witamy :)), a chwilę potem pan ochroniarz w niecodziennej scenerii, mocząc w misce jakąś szmatę, wyraził gotowość do śpiewania razem z nami w holu Instytutu (pozdrawiamy:)).

Ruszyliśmy jednak w kierunku stałego miejsca rozśpiewań, gdzie Mysza czym prędzej rozpoczęła rozgrzewkę. Nie ma to tamto!

A potem było już śpiewanie i roztrząsanie czy głos dolny jest naprawdę dolny, czy jednak średni… dylematy te wciąż wracają na nowo, bo zawsze okazuje się, że coś, co wydawało się oczywiste i proste, wcale takie nie jest.

Grono rozśpiewaniowe było tego dnia pięcioosobowe: Mysza, Justyna, Magda, Radek, Zuza K.

Poniżej namiastka wizji, niestety posiłkowałam się jedynie aparatem z komórki, stąd jakość słaba i stąd - zwłaszcza Mysza i Justyna - jakieś takie niewyraźne… ;)



poniedziałek, 16 listopada 2009

sesja wyjazdowa, czyli rozśpiewania w gościach

szanowni państwo, spieszę donieść, że na imprezie kończącej cykl warsztatów pieśni rosyjskich w państwowym muzeum etnograficznym w warszawie doszło do minimeczu między rozśpiewaniami warszawskimi w składzie /kolejność alfabetyczna/: iwona, jula, justyna, kaja, małgosia, michał, zuza ka i zuza en
a uczestnikami warsztatów pod wodzą prowadzącej swietłany butskiej. po trwającej dobrą godzinę wymianie pieśni ukraińsko-białoruskich i rosyjskich obie grupy połączyły swe siły w transowym, feestyle'owym rosyjskim megahicie pt. Oj na garie ta kalina brawurowo poprowadzonym przez organizatorkę warsztatów ewę chomicką

takie były zabawy, spory w one lata śród cichej wsi warszawskiej ;)