czwartek, 5 sierpnia 2010

Urodzinowo

Postanowione, zrobione.
Uczciłyśmy drugie urodziny: zimne ognie, piszczałki, wstążki, świeczki i wafelki zamiast tortu.
Z zaśpiewaniem „Mnohaja lita” był pewien problem, bo choć wersji, jak się okazało, znamy kilka, to żadnej do końca. Nauczenie się rosyjskiego toastu zostało przełożone na bliżej nieokreślony czas, jako że toast należy czymś wznieść, a my tylko wodę niegazowaną miałyśmy.
Za to plan opanowania nowych pieśni został zrealizowany w 200. procentach - pieśni dwie, znaczy się (chyba, że po moim odejściu nauczyłyście się jeszcze jakiejś; słupek wydajności poszybuje w górę, oj poszybuje). Co do jednej z nich mamy zbiorowe przeczucie, że będzie przebojem sezonu letniego, albo i dłużej.

Pewna prawidłowość w tym spotkaniu mi się wyłoniła, choć nie wiem, jak zinterpretować: drugie urodziny, dwie nowe pieśni, dwie nowe uczestniczki: nowe, choć nie z księżyca – wspólne tropy prowadzą do warsztatów w Woliborzu :-)
Świat nie jest taki duży, a na pewno rozśpiewany, co stwierdzając wpis ten kończę.

wtorek, 3 sierpnia 2010

After, czyli spontan

Było tak.
Dobiegło końca spotkanie projektowe. Posprzątałyśmy (Kaja pobiła rekord w zmywaniu), pożegnałyśmy gościnne Centrum Powitania, wyszłyśmy na ulicę.

I jak jeden mąż (choć cztery niewiasty: Justyna, Kaja, Zuza K., Iwona), zgodne byłyśmy, że cokolwiek niedośpiewane jesteśmy, że nosi nas dziwnie, że energia uszami wychodzi i że trzeba ją jakoś uwolnić. No to uwolniłyśmy. Najbliżej był zacieniony trawnik koło Pałacu Kultury. Śpiewając, niespodziewanie wiele osób do nas przyciągałyśmy (na co wpływ miało zapewne miejsce ulokowane na przecięciu szlaków komunikacyjnych, jak i uroda niektórych rozśpiewaczek ;-).
A skończyło się na wniosku, że nowych pieśni nam trzeba.

Szykujemy się na najbliższą środę :-)

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

wymiana/обмін - odsłona druga

Na początku było ciasto. I to jakie! Pełna blacha śliwkowej wariacji na nudny - choć tak mogłoby się wydawać tylko wyjątkowym malkontentom - temat angielskiego bread & butter pudding /O Justyno Wspaniała, królowo domowych wypieków, orędowniczko łyżek, noży bezwzględna tępicielko, WIELKIE DZIĘKI!!!/.
Do ciasta kawa? Oj, to kłopot. Żaden kłopot! To niech będzie kawa, ale wystarczy z jednej łyżeczki! Mi jeszcze zostało, ja się z paniami podzielę /to pan Wasyl, na naszym spotkaniu gość nowy, ale wybitnie rozśpiewany/.



A po kawie co? Kilka spraw organizacyjnych wciąż odwleka moment długo wyczekiwany. Wreszcie zaczynamy. Na pierwszy ogień idzie Tuman jarom. Tę piosenkę znamy już wszyscy, znają ją również nowe uczestniczki naszego śpiewaczego spotkania: pani Nadia
z
Равы-Руськoй i pani Galina z Червоноградy. Prześpiewana dwa razy /w końcu trening czyni mistrza/ wejdzie do wspólnego koncertowego repertuaru.


I tu niespodzianka. Nasze drogie Panie przygotowały kolejną porcję ukraińskich przebojów. Serca przedstawicielek Rozśpiewań z marszu podbija historia flirtu rezolutnej diłczyny
z kozakiem-hulaką rozgrywającego się w scenerii wiśniowego sadu przy akompaniamencie słowiczych treli /Fit fit fit, tioch tioch tioch, ajajaj, och och och, kozak diłczynu pidmowliał!/.
Powoli zaczyna się nam wyłaniać materiał do opracowa-
nia - pio-
senki, które
zechce-
my razem
zaśpiewać
na koncercie i zamieścić na płycie. Powoli też zaczynamy się zastanawiać nad kształtem naszego finalnego spotkania /gdzie je urządzić? kogo zaprosić? w co się ubrać?!/.
I nagle, nie wiadomo kiedy, robi się 15. Znów czas się rozstać. Choć wcale się nie chce. Na szczęście to tylko tydzień.

Dziękujemy!

niedziela, 25 lipca 2010

wymiana/обмін - godzina zero

Na gorąco było tak:

Godz. 12.30 – odrobinę stremowana grupa przedstawicielek Rozśpiewań Warszawskich (Małgosia, Justyna, Mysza, Iwona, Zuza N. i Kaja) przybywa do Centrum Powitania, żeby przygotować salę na pierwsze spotkanie. Na miejscu z zachwytem odkrywa domową atmosferę, stertę zielonych poduszek, zapas składanych krzesełek, a także kolekcję kubków maści wszelkiej. Czas rozpakować wiktuały, nastawić wodę na herbatę, i rozłożyć пісні.

Godz. 13.00 – wiedzione przez Julę i Zuzę K., które dzielnie stróżowały przy cerkwi na Miodowej, przybywają cztery pierwsze panie: pani Halina z Тернопілa (zainteresowana kuchnią staropolską!), pani Ania ze Львівa (śpiewa w chórze) oraz panie Nadia i Lesja z Городка (nie mogą uwierzyć, że choć z tego samego miasta, dotąd się nie znały).

Po chwili pojawia się także pani Nadia spod Тернопілa (znakomicie mówi po polsku), a potem pani Olga, Rosjanka z Ростовa-на-Дону (tylko trzydzieści kilometrów od granicy z Ukrainą).

Już w trakcie spotkania dołączają pani Tatiana z Суми i pani Ola z Івано-Франківськa.



A potem to się d
ziało! Bo choć były wstępy (brawo Mysza! niech żyje Zuza!), częstowanie kawą i herbatą, wypytywanie o to, kto skąd i dlaczego, to nogi same przytupywały, a głosy skręcały się z ochoty, żeby śpiewać, śpiewać, śpiewać.

I po krótkiej prezentacji hitów rozśpiewaniowych Nasze Panie przejęły pałeczkę.

Z konieczności skrótowy przegląd ukraińskich przebojów (znalazła się wśród nich i kolejna wersja Czornomorca, i znana w pewnych kręgach piosenka o problemach mieszkaniowych Czorne oczy jak teren) zakończył się nauką nieśmiertelnego szlagieru Туман яром.

Dziękujemy!
I choć wcale się nie chciało, o 15.00 trzeba było się rozstać. Na szczęście tylko na tydzień :)

piątek, 16 lipca 2010

projekt wymiana/обмін

Witamy!

>> Jesteś Ukrainką? Lubisz śpiewać? Mieszkasz w Warszawie?

>>Znasz Ukrainkę mieszkającą w Warszawie, która lubi śpiewać?
Skontaktuj nas ze sobą! Bez Twojej pomocy możemy się nigdy nie spotkać...

Zapraszamy wszystkie chętne/wszystkich chętnych do spotkania i wspólnego śpiewania ukraińskich pieśni! Pierwsze spotkanie - 25 lipca o godz. 13 w Centrum Powitania przy ul.Górskiego 3/lok 17.

Jeśli chcesz przyjść, zadzwoń do nas: +48 790 722 745. Czekamy na zgłoszenia.

To jest blog grupy Rozśpiewania Warszawskie. Od dwóch lat spotykamy się w Warszawie, aby wspólnie śpiewać tradycyjne pieśni (najczęściej ukraińskie i wielogłosowe:)
W Warszawie mieszka i pracuje wiele Ukrainek, których nie mamy okazji poznać, choć byśmy chcieli/chciały. Brakuje miejsc i okazji do spotkań, wymiany doświadczeń, myśli, wrażeń o miejscu, w którym wszyscy mieszkamy. Dlatego wymyśliliśmy projekt "wymiana/обмін".

W lipcu i w sierpniu 2010 roku chcemy spotykać się w weekendy z Ukrainkami, które zechcą wspólnie z nami uczyć się tradycyjnych (i współczesnych też!) pieśni ukraińskich, tłumaczyć je, zapisywać... Pod koniec sierpnia wspólnie zaprezentujemy to, czego się nauczymy. Wspólne pieśni i opowieści zbierzemy w niewielkiej publikacji z płytą.

informacje pod telefonem: +48 790 722 745
oraz mailem: projekt.wymiana@gmail.com

Projekt realizujemy wspólnie z Fundacją Forum Różnorodności w Centrum Powitania w Warszawie, ze środków Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy w ramach Studenckiego Projektu Społecznego.

niedziela, 11 lipca 2010

We wtorek kapało nam na śpiewniki

Ale nic to. Powichrowane od deszczu strony będą pamiątką tego dnia.
Konstrukcja z parasolek dała radę.
Była nas
w sumie szóstka, przy czym Iwona musiała opuścić nas wcześniej. A pozostały skład to: Jula, Mysza, Laura, Zuza K. i Milan.
Na koniec rozpogodziło się na tyle, że mogliśmy stoczyć tradycyjny pojedynek przy ‘Jak pajdu ja’ na
naszej polanie.
A dla mnie przebojem była nowa piosenka od Milana w nieznanym języku... sidajula tatato.


No właśnie. Jula. Z niecierpliwością czekam na foty. (Tak jest. zdjęcia wrzucone, w kolejności odwrotnej od chronologicznej -jul.)