Smutno się na rozśpiewaniowym blogu zrobiło odkąd widnieje informacja o zawieszeniu spotkań. I jeszcze jesień do tego wszystkiego, która choćby nie wiem jak złota polska, to wiosną nigdy nie będzie. Zamulaszczo jak mówi młodzież. Na przekór tej smętnej energii, spróbujmy wskrzesić mniej lub bardziej oficjalne spotkania rozśpiewaniowe oj diridi hej!
Żeby inicjatywa miała sens musimy zwerbować nowe osoby, które wniosą nową energię, a co poniektórzy może nawet jaki głęboki bas. Stara gwardia rozśpiewań obiecała wesprzeć i nieco poprowadzić, więc trzeba nam tylko ochoczych serc i zdrowych gardeł. Bez względu na to jak bardzo niszowy jest styl naszego muzykowania, nie wierzę, no po prostu nie wierzę, że nie znajdzie się w całej Warszawie grupa osób, którym nie żal będzie środowego popołudnia/wieczoru na tę ucztę dla ducha i ucha (a jak ktoś ciasteczka przyniesie to i ciało skorzysta).
Rozeznajmy się zatem ilu nas jest, kto zadysponuję czasem i ochotą na spotkanie w środę 26 października, kto przyprowadzi siostrę, koleżankę, a kto sąsiada, który śpiewa za ścianą przyśpiewki kozackie robiąc wciąż awantury swojej żonie, że ta nie chce śpiewać drugiego głosu. Nie pozwól na przemoc w swoim bloku i reaguj. Zapraszaj, mów, rozgłaszaj.
Bądźcie mili deklarować w komentarzach swoją gotowość.


