piątek, 1 maja 2009

ostatni dzień kwietnia

W PARKU! w końcu w końcu!
na ulicy chocimskiej końcu :)

i stało się: pojedynek śpiewaczy
w obecności lewitującego roweru, czarnego talerza i pachnącej bazylii...

o czym warto wspomnieć...?
skład drużyny 1 (lewa): Zuza K,Marysia,Zuza N,Julka
skład drużyny 2 (prawa): Agnieszka,Iwona,Kaja,Andrzej,Łukasz
postronny świadek nie zabierający głosu w tej dyskusji, acz zadający wiele pytań (zdj.nr 1): Adam(czy napewno'Adam'?)
foto: Jul

środa, 29 kwietnia 2009

relacja ha ha!


co prawda spotkanie w tym miejscu było zapewne ostatnim już, bo wychodzimy jutro na łono natury, niemniej wszystkim zbłąkanym, niepamiętającym adresu, zagubionym pomiędzy licznymi budynkami jakże przypominającymi ów nfz przy ulicy chocimskiej, podaję powyżej wizualną wskazówkę. żeby wiedzieli skąd jutro wymarsz. zachęcam do podzielenia się na forum co ciekawszymi historiami usprawiedliwiającymi nieobecności :)

relacja:
nowa tradycja oraz inne okoliczności (bliżej nam nieznane) sprawiły, że w dniu 23 kwietnia stawiłyśmy się w imponującym ilościowo, bo dwuosobowym składzie. sytuacja sprzyjająca alternatywnym rozwiązaniom wyjawiła imponującą akustykę miejsca między pelargonią a pelargonią, w którym nasza dwuosobowa ilość ujawniła całkiem niespodzianie doskonałą dwugłosową jakość ;-) w towarzystwie wdzięcznego słuchacza z gabloty.
oto my:



dzielne i nieustraszone pelargoniami otoczone Ola i Julka

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

park park park

jak już to zostało słusznie wytłuszczonym drukiem zauważone po prawej stronie, pora, naprawdę już pora opóścić mury szpitala i wyjść na światło dzienne z naszym śpiewem :) spotkajmy sie jutro w holu i później czmychnijmy gdzieś na łono naturki... bo trudno szukać natury, oops, Natury w Warszawie. ale naturka nam styknie, prawda?

pozwalam sobie tu dopisać do posta Zuzy, żeby nie było nieporozumień, że propozycja na czwartek brzmi: spotykamy się na chocimskiej o 17:30. po 15 minutach wyruszamy do parku, który znajduje się 200m dalej. dosłownie na końcu tejże ulicy. park sie nazywa Morskie Oko. jak ktoś się spóźni/zagubi/etc. to po dźwięku trafi :) postaramy się nie odchodzić za daleko.

no i zostaje kwestia piątku i majówki pierwszo majowej - podtrzymuję - POLA MOKOTOWSKIE :)

- kocyki
- koszyki
- ciasteczka
- wineczko
- wianeczki
- gitara
- hitara
- paletki
- frisbi
- i inne starosłowiańskie gry planszowe :)
- i cokolwiek innego uznasz za słuszne :)

a?

sobota, 18 kwietnia 2009

Ktoś nam usunął naszą Zoriuszkę z serwisu WyslijTo.pl!
Ale wciąż mam ten plik na dysku i mogę przesłać go zainteresowanym.
Jeśli chcecie, wyłuskam z nagrań kilka innych pieśni w naszym wykonaniu i założę magazyn z naszymi nagraniami szkoleniowymi.
...Mam już nawet nazwę (troszku jest na wyrost na tym etapie): PEŁNY MAGAZYNEK
:-))

piątek, 17 kwietnia 2009

CZWARTEK 16 KWIETNIA
godzina
17:46.
4 przodowniczki+1 przodownik+1 fotografka
dosięgło nas długo oczekiwane światło wiosny - znów spotykamy się za dnia! :)

na fot.: Andrzej, Zuza, Agata, Iwona, Kaja (+ Jul niewidoczna)
Poza ramą (bo dołączyły później) Agnieszka, Asia z Podlasia z Agatką i Ola.
Na ostatnie spotkania przybywają licznie nasze przodowniczki-przewodniczki, i to niezależnie od stanu zdrowia. Część z nich przychodzi wyposażona w naręcza chusteczek higienicznych. A mimo to są i się rozśpiewują!

Na wczorajsze spotkanie zawitała też nowa uczestniczka - Agata - i od razu wzięła udział w dyskusji na temat rzekomych korzyści z poślubiania rownahów w porównianiu z rzekomymi wadami poślubiania starohów (patrz: skrajnie różna reakcja dz'iawicy z "Za rieczkaju, za rakoj" w obu opisanych wyżej przypadkach). Aha, a w razie ewentualnego rozczarowania przebiegiem związku skutecznym antidotum okazuje się być "hytara"! (patrz: E.Stachura: "Skocz w pudło hytary...").

środa, 15 kwietnia 2009

.

CZWARTEK 9 KWIETNIA

elegancki chaos w błękitach i granatach: Katarzyna, Andrzej, Iwona, Maria, Kaja

stabilna konstrukcja ukośna: wywietrznik, Agata, Agnieszka, Natalia ;)

powtórka ze zdj. nr 1 okraszona wdzięczną postacią Oli
wiosenne wiadomości donoszą, że już (przynajmniej) od tygodnia mamy plan śpiewnego napadu na park...
z wolna z wolna się przymierzamy, ale czy w istocie możemy liczyć na niespodziewane a radykalne ocieplenie klimatu...???
zatem: czy bierzemy z sobą kocyki?


- Rozśpiewania koją wszelkie objawy anginy, to dowiedzione klinicznie.
(ost.foto zrobił rączy Andrzej, sądząc że nie wiem że to on;)